Thrymatron IV – tak tajemniczo nazywa się urządzenie do elektrowstrząsów, dostępne i używane od niedawna na oddziale psychiatrycznym. Kosztowało 70 tysięcy złotych. Po ten rodzaj terapii ustawia się kolejka pacjentów. Legnicka lecznica jest trzecim ośrodkiem na Dolnym Śląsku, w którym dostępna jest ta metoda leczenia.

- Nie, nie. Metoda nie ma nic wspólnego z tym, co oglądaliśmy w filmie „Lot na kukułczym gniazdem” - uspokaja Jacek Jazy, ordynator oddziału psychiatrycznego. W oskarowym filmie Milosa Formana elektrowstrząsy pokazane są wręcz jak fizyczna tortura.
Nowoczesne leczenie elektrowstrząsami wymaga przede wszystkim świadomej zgody pacjenta na każdy zabieg. Pacjent najpierw przechodzi serię badań, a w niektórych wypadkach także tomografię głowy. Ostatecznie lekarz anestezjolog ocenia, czy pacjent jest gotowy do zabiegu. Elektrowstrząsy przeprowadza się w znieczuleniu ogólnym. W trakcie zabiegu pacjent śpi. Terapia trwa około 5 tygodni, a pacjent poddawany jest elektrowstrząsom 2 – 3 razy w tygodniu.
- W tym roku zrobiliśmy już 41 takich zabiegów. Pacjenci ustawiają się w kolejce. Metoda jest skuteczna w leczeniu na przykład ciężkich depresji – mówi ordynator. Zakup urządzenia był możliwy dzięki pieniądzom z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego.
MAM