Rekonstrukcja piersi po przebytej chorobie nowotworowej będzie możliwa niebawem w naszym szpitalu. Chirurdzy onkologiczni właśnie szykują się do szkolenia w tym zakresie. Pod koniec czerwca przeprowadzą pierwszy w historii legnickiej lecznicy zabieg rekonstrukcji piersi. Legnica będzie trzecim na Dolnym Śląsku, po Wrocławiu i Wałbrzychu, ośrodkiem, gdzie wykonanie takich zabiegów będzie możliwe. Metod rekonstrukcji jest wiele – zaznacza Tomasz Bojarowski, ordynator oddziału chirurgii onkologicznej w legnickim szpitalu. Każda rekonstrukcja jest indywidualnie dostosowana do pacjentki, także ze względu na przebyte leczenie i rozległość zabiegu usunięcia tkanek nowotworowych.
Jak wyjaśnia ordynator, piersi można rekonstruować z materiału własnego, czyli tkanek pacjentki pobranych z pleców lub brzucha. Jest to skomplikowany zabieg, który wymaga wielu szkoleń. - Pacjentkę zakwalifikowaną do takiego zabiegu nasi lekarze będą prowadzić i nadzorować, choć w innym ośrodku w celach szkoleniowych, do czasu, gdy takie zabiegi będziemy mogli przeprowadzać samodzielnie. Sądzę, że będzie to jeszcze w tym roku – ocenia ordynator.
Inna metoda to rekonstrukcja piersi z materiału obcego, polegająca na wszczepieniu silikonowego implantu. I właśnie przy użyciu tej metody pierwszy zabieg zostanie przeprowadzony jeszcze w czerwcu. W istocie zabieg ten niewiele się rożni od operacji plastycznej powiększania piersi, choć jest wykonywany z absolutnie innego powodu i finansowany przez NFZ w ramach szpitalnego kontraktu. - Zmieniły się pacjentki onkologiczne. Zabiegi mastektomii to dziś jedynie połowa przeprowadzanych operacji przy nowotworach piersi. Połowa lub nawet 60 procent to zabiegi tzw. oszczędzające, gdzie usuwa się jedynie fragmenty piersi. Niebagatelna okazała się profilaktyka raka piersi. Kobiety po zabiegach są nadal aktywne, nadal chętne do walki, także o rekonstrukcję w ramach usług NFZ i jest to odpowiedź na zapotrzebowanie społeczne – podsumowuje Tomasz Bojarowski.
Przykład - wycięcie guza o średnicy jednego centymetra wiąże się z usunięciem większej części tkanki, dodatkowy centymetr naokoło nowotworu. „Ubytek” ma więc trzy centymetry średnicy. U kobiet z większym biustem różnica może być niezauważalna, jednak u kobiet z mniejszym – rozwiązaniem będzie zabieg z wszczepieniem implantu.
Nadal trwa dyskusja, czy rekonstrukcje piersi wykonywać tuż po zabiegu usunięcia chorych tkanek, czy też odczekać. Zdaniem Tomasza Bojarowskiego lepiej odczekać, zabieg rekonstrukcji może bowiem opóźnić leczenie pooperacyjne w ramach chemioterapii czy radioterapii.
Nie wszystkie pacjentki decydują się na rekonstrukcję. Ordynator nie spodziewa się kolejek. Zabiegów rekonstrukcji w legnickiej lecznicy będzie pięć do sześciu w roku.
MAM