Drukuj
Odsłony: 2413

Kamila FuczkoNa oddziale rehabilitacji naszego szpitala rozpoczęto stosowanie nowatorskiej metody rehabilitacji i leczenia za pomocą dźwięków. W regionie legnickim żadna placówka publiczna się tym nie zajmuje. Terapię można stosować przy różnych schorzeniach, także wobec pacjentów po urazach, np. złamaniach, czy udarach.
- Każda część naszego ciała ma swoją specyficzną częstotliwość dźwięku – mówi Kamila Fuczko, rehabilitantka. - Gdy dany organ jest chory, wtedy ta częstotliwość się zmienia. W terapii chodzi więc o jej „dostrojenie” do właściwego poziomu.
Do tego służą kamertony o różnej częstotliwości dźwięków. Zbliżane do ciała sprawiają, że wydawane przez nie dźwięki wnikają w pacjenta i doprowadzają chorą część ciała do prawidłowej częstotliwości. Terapeuta nie musi mieć słuchu muzycznego, aby stosować tę metodę, ale konieczna jest praktyka i wyczucie, jak wzbudzić dźwięk kamertonu, aby osiągnął pożądaną częstotliwość, oraz jak długo operować drgającym kamertonem w pobliżu ciała pacjenta. Jest on wtedy zanurzony w aureoli dźwięków.
- Metoda jest skrzyżowaniem medycyny Wschodu z doświadczeniami świata zachodniego – dodaje Kamila Fuczko. - Nadaje się znakomicie także do profilaktyki, bo nasze codzienne życie jest nacechowane dużym stresem, który z kolei jest źródłem wielu schorzeń. Bywa też tak, że pacjenci, którzy cierpią na jakieś dolegliwości, są tak psychicznie skoncentrowani na swoim cierpieniu, że nie dopuszczają nawet myśli o wyleczeniu. Wtedy terapia kamertonowa pomaga wrócić do stanu równowagi.
Dlatego efekty terapii obserwować można zarówno w sferze fizycznej, jak i emocjonalnej. Oprócz uspokojenia, dźwięki przynoszą lepsze odżywienie komórek, wzrost hemoglobiny, wytwarzanie większej ilości przeciwciał, wzrost sił witalnych, a to wszystko z pewnością ułatwia szybszy powrót do zdrowia.
Terapia nie zastępuje tradycyjnych metod leczenia, np. operacji, czy farmakologii, lecz może zapobiec chorobie. - Sprawdzamy i stosujemy różne metody, które mogą pozytywnie wpłynąć na pacjenta. Staramy się leczyć ciało, ale też pozytywnie wpływać na emocje pacjenta. Wszystko to służy szybszemu procesowi zdrowienia – podsumowuje Piotr Rossudowski, ordynator oddziału rehabilitacji.
ZB, MAM