Drukuj
Odsłony: 2250

Duży sukces odniósł Ireneusz Skarbiński, lekarz naszego szpitala. Tym razem na polu literackim, chociaż podstawą do tego było wydarzenie ściśle medyczne sprzed... trzydziestu trzech lat. - Prenumeruję czasopismo lekarskie „Goniec Medyczny” wydawane przez portal Esculap.pl – mówi Ireneusz Skarbiński. - Niedawno ukazało się w nim ogłoszenie o konkursie literackim pod tytułem „Pacjent, którego zapamiętałem na całe życie”. Postanowiłem wziąć w nim udział, tym bardziej że miałem bardzo ciekawą historię.
Dziesiątego lutego 1978 roku Ireneusz Skarbiński, lekarz ginekolog, miał szpitalny dyżur. Na porodówkę trafiła rodząca kobieta. Jednak bliższe badania wykazały, że nad prawą pachwiną pojawił się kilkunastocentymetrowy guz, a akcja porodowa się zatrzymała. Mimo to wyczuwalne tętno płodu było prawidłowe, także pacjentka znajdowała się w dobrej kondycji. Wtedy zadecydowano o cesarskim cięciu. Doktorowi Skarbińskiemu asystował chirurg, a narkozę w postaci eteru podał dermatolog. W tamtym czasie na dyżurach szpitalnych nie było zazwyczaj anestezjologów.
Tymczasem po przecięciu ku zaskoczeniu lekarzy ukazała się rączka dziecka, które znajdowało się poza macicą. Chłopczyk ważył 4160 gramów i był w bardzo dobrej kondycji. Taki przypadek ciąży brzusznej, zakończonej pomyślnie jest bardzo rzadki w świecie.
- Interesowałem się potem tą sprawą i okazało się, że na świecie jest zaledwie kilka takich potwierdzonych przypadków – mówi Ireneusz Skarbiński. - Z reguły takie ciąże nie kończą się dobrze, dzieci albo umierają zaraz po porodzie, albo są obciążone wadami wrodzonymi.
Niedawno Ireneusza Skarbińskiego odwiedził szczęśliwie urodzony legniczanin. Trzydziestotrzyletni mężczyzna przyszedł wraz z mamą i dwiema młodszymi siostrami. Wspomnieniom nie było końca.
- Być może tego człowieka uratował relatywnie niski poziom wyposażenia placówek medycznych w tamtych latach – dodaje Ireneusz Skarbiński. - Gdybyśmy wówczas mieli aparat USG, to na podstawie takiego badania musielibyśmy uznać, zgodnie ze sztuką lekarską, że dziecko nie ma szans. Tymczasem życie napisało inny, optymistyczny scenariusz.
Ta historia spotkała się z uznaniem konkursowego jury i legnicki lekarz znalazł się w grupie dziesięciu laureatów konkursu.  
ZB