Dwunastoletnia dziewczynka, ofiara wypadku samochodowego, była na progu śmierci, ale wyszła z naszego szpitala na własnych nogach. - Bardzo dziękuję legnickim lekarzom i rehabilitantom. Dzięki nim moja córka narodziła się po raz drugi, to był prawdziwy cud – mówi Beata Pokora, mama Natalii, mieszkanka Nowogrodźca koło Bolesławca. Dwudziestego szóstego października 2010 roku, tuż po piętnastej Natalka wysiadła z autobusu. Zamierzała przejść na drugą stronę, gdy nagle została uderzona przez rozpędzony samochód osobowy. Dwunastoletnie dziecko doznało bardzo ciężkiego urazu mózgu. Później w legnickim szpitalu lekarze stwierdzą m.in. obrzęk mózgu, stłuczenie pnia mózgu, skomplikowane złamanie ramienia. Do tego pękniętą miednicę i złamany nadgarstek. Dziecko było nieprzytomne.
- Miałam akurat dyżur, gdy zadzwonił telefon z bolesławieckiego oddziału ratunkowego – opowiada Beata Maćkowiak, ordynator oddziału intensywnej opieki medycznej. - Natychmiast zdecydowałam o przyjęciu do nas Natalki. Mamy nie tylko kompletnie wyposażony OIOM, ale też neurochirurgię, oddział dziecięcy, ortopedię i rehabilitację – wylicza pani ordynator. Lekarze od początku wiedzieli, że walka o życie i zdrowie dziewczynki będzie bardzo trudna. Tym bardziej że zaraz po wypadku diagnoza brzmiała niemal jak wyrok – śmierć, lub w najlepszym razie stan wegetatywny, ale legniccy lekarze się z tym nie zgadzali.
- Przez ponad miesiąc walczyliśmy o Natalkę – mówi Beata Maćkowiak. - Dziewczynka miała wielokrotnie robioną tomografię, otrzymywała też specjalistyczne leki wspomagające mózg, była sztucznie odżywiana – dziennie podawaliśmy jej litr specjalnej odżywki.
W pewnym momencie konieczne było podanie specjalistycznego leku dostarczył go natychmiast bezpłatnie farmaceutyczny koncern Merck
- Gdy tylko usłyszeli w jakim stanie jest dziecko zadeklarowali takie wsparcie – dodaje pani doktor. - Początkowo stan dziecka nie był dobry. Natalka co prawda otwierała oczy, ale nie rozumiała co się do niej mówi, sama też nie mówiła. Miała porażoną prawą stronę ciała. Jednak z czasem stan zdrowia się poprawiał.
W międzyczasie ortopedzi legnickiej placówki zoperowali ramię Natalki. Potem trafiła na oddział rehabilitacyjny. Jak nam powiedziała Małgorzata Lichaj, pielęgniarka oddziałowa, Natalką zajął się zespół składający się z: lekarza, dwóch rehabilitantów, fizjoterapeuty, psychologa oraz nauczyciela.
- Nastawiliśmy się na przywrócenie najprostszych czynności dnia codziennego – wyjaśnia rehabilitant Jakub Brzyski. - Opracowaliśmy specjalne ćwiczenia, dostosowane do stanu zdrowia pacjentki. Efekty przyszły bardzo szybko. Już po dwóch dniach Natalka potrafiła sama odwrócić się na  łóżku, po tygodniu – siadała, po kolejnych siedmiu dniach nauczyła się wstawać, następny tydzień zabrało przywrócenie umiejętności chodzenia. Na oddziale Natalka przebywała pięć tygodni.
- Towarzyszyłam tym zabiegom i jestem pełna podziwu. Córka z dnia na dzień wracała do normalnej sprawności – mówi Beata Pokora. - Legniccy rehabilitanci mają złote ręce. Brak mi słów, aby wyrazić wdzięczność całemu personelowi szpitala. Dzięki niemu moje dziecko nie tylko żyje, ale też może się normalnie rozwijać.
Gdy stan zdrowia na to pozwolił, Natalkę zaczęła odwiedzać nauczycielka oraz psycholog. Ten ostatni miał za zadanie wzmocnić u Natalki motywację do ćwiczeń i nauki.
Teraz dziewczynka przebywa w domu, ma indywidualny tok nauczania, ale mama ma nadzieję, że od września córka znów pójdzie do szkoły.
ZB